Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimna zupa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zimna zupa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2019

Chłodnik ogórkowy


Pogoda iście tropikalna. Upalne dni, gorące noce, brakuje tylko krótkich ulewnych i ciepłych deszczy. Apetyt na lody i zimne napoje rośnie, schabowe i pieczone kurczaki zostają daleko w tyle. O czym marzy dziewczyna, gdy mamy taki klimat? O czymś lekkim, niskokalorycznym i łatwym do przygotowania. O czymś, czego można zrobić dużo , schować w lodówce i sięgać tam gdy tylko się zgłodnieje. O chłodniku.







Składniki:

1 litr maślanki
1/2 szklanki śmietany 18%
0,5-0,75 kg małych ogórków
1 szklanka orzechów włoskich
1/3 pęczka koperku
1 duży ząbek czosnku
sól, pieprz do smaku





Ogórki obrać, 2-3 zetrzeć na tarce o drobnych oczkach i lekko posolić. Resztę pokroić w małą kostkę. Koperek poszatkować tak jak lubicie (ja lubię dość drobno). Czosnek utrzeć z solą. Orzechy zalać gorącą wodę, obrać ze skórki i drobno pokroić. Wszystkie składniki włożyć do miski, wymieszać i doprawić do smaku. Dodać maślankę i śmietanę. Jeśli chłodnik będzie za gęsty można dodać jeszcze śmietany lub nawet odrobinę przegotowanej zimnej wody. Całość wstawić do lodówki na kilka godzin, a najlepiej na całą noc. Podawać z dodatkiem prażonych orzechów i np. kilkoma listkami rukoli.




czwartek, 6 sierpnia 2015

Chłodnik Babci Jadzi

Będąc młodą... Nie to nie będzie kolejny odcinek pamiętnika młodej lekarki z audycji 60 minut na godzinę. To będzie wspomnienie z dość odległych czasów, kiedy będąc młodą mężatką dane mi było poznawać, próbować i smakować nieznanych, ale jakże ciekawych, smaków kuchni mojej teściowej. W ten sposób poznałam fantastyczny chłodnik. Wcześniejszych doświadczeń z tym produktem nie miałam żadnych, ani moja babcia, ani moja Mama nie karmiły mnie zimną zupą o lekko różowym kolorze. Nie twierdzę, że go nie robiły, ale w czasach mojego dzieciństwa trudno było nakarmić mnie czymkolwiek. Od drugiego roku życia przechodziłam bowiem swoisty bunt przeciwko jedzeniu. Do ust dopuszczałam jedynie: mielony, ziemniaki, pomidorową i mizerię, a i to nie wchodziło łatwo i szybko oraz (w tajemnicy przed rodziną – tak mi się zdawało) miskę z psim rosołkiem. Znane są w rodzinie opowieści o letnich wczasach z młodą osobą, która czasu nie spędzała na plaży tylko na stołówce, zaczynając śniadaniem, a późnym obiadem kończąc (kolacje już zwykle mi darowano). Opowieści o losowaniach kto z tym niejadkiem zostanie i tym samym skaże się na nieobecność na plaży, i o tym że przekupywano obsługę stołówki by zajęła się latoroślą bo nikomu już nie starczało cierpliwości. Tak więc wspomnień z chłodnikiem w roli, choćby drugoplanowej, nie miałam wcale i talerz pachnącej zimniutkiej zupy, jaki dostałam z rąk teściowej był prawdziwym objawieniem. Delikatny i chrupiący, aksamitny i chropowaty, po prostu rewelacja. Teściowa przepisu nigdzie nie spisała, ale nauczyła mnie jak go przygotować używając powszechnej w jej kuchni miary: na oko i na smak oraz tak jak lubisz.




Składniki:
2 litry dobrej maślanki
1 szklanka bulionu warzywnego
około 40 dag ogórków gruntowych (tyle ile lubisz)
1 pęczek botwinki z buraczkami
1 pęczek rzodkiewki
1 pęczek koperku
1 pęczek szczypiorku (cienkiego jeśli lubisz)
sól, pieprz tyle ile lubisz1 ugotowane na twardo jajko na osobę





Botwinkę dokładnie myjemy, buraczki obieramy i całość drobno kroimy (buraczki w kostkę). Do rondelka wlewamy szklankę bulionu, wrzucamy buraczki i łodyżki i gotujemy tak na oko 15 minut (powinny być miękkie, ale nie rozgotowane) pod przykryciem. Dorzucamy pokrojone listki (tyle ile lubisz) i gotujemy jeszcze 5-8 minut. Zdejmujemy z ognia i kiedy stygnie przygotowujemy resztę. Ogórki obieramy i kroimy w drobna kostkę, tak samo kroimy rzodkiewkę. Szczypiorek i koperek drobno szatkujemy. Wszystko przekładamy do garnka lub miski, która pomieści tak na oko 2,5 litra i zalewamy buraczkami wraz z wywarem. Uważaj żeby w wywarze nie było drobinek piasku. Wszystko mieszamy, a gdy dobrze ostygnie łączymy z maślanką i przyprawiamy tak jak lubimy. Wstawiamy do lodówki na przynajmniej 3 godziny. Gotujemy jajka, studzimy i obieramy. Ja najbardziej lubię, gdy chłodnik postoi w lodówce całą noc wtedy wszystkie smaki dokłądnie się połączą.


środa, 8 lipca 2015

Zielone gazpacho na letnie przyjęcie



Imieniny i urodziny obchodzę latem, a latem jak wiadomo pogoda może być różna. Planując menu na letnie imprezy zawsze biorę pod uwagę prognozę pogody. Bywały już letnie przyjęcia z temperaturą powietrza sugerującą raczej eskimoskie lato, kiedy w kurtkach  a nawet rękawiczkach rozgrzewaliśmy się grzanym winem, ale i takie kiedy marzyliśmy o odrobinie cienia niewielkim wiaterku i morzu napojów chłodzących. W tym roku jest upalnie, ale kto wie czym jeszcze pogoda nas zaskoczy. Póki co planuję,  że zimna zupa będzie mocnym punktem mojego menu na letni gorący dzień. W razie czego można będzie zamienić ją szybko na ciepłą „zupę z węża”. Taką zupę można też zabrać ze sobą do pracy czy na piknik.

 
Składniki:
0,5 kg ogórków
1 mała zielona papryka (niekoniecznie)
3 cebulki dymki (z maleńką białą częścią
20 cm kawałek pora
¼ szklanki listków bazylii
¼ szklanki koperku
1 malutka papryczka chili bez pestek (nie koniecznie)
1 ząbek czosnku
½ szklanki bulionu warzywnego
¼ szklanki oliwy z pestek winogron
sok z ½ cytryny (niekoniecznie)
garść uprażonych płatków migdałowych
sól, pieprz do smaku




Na łyżce lub 2 oleju podsmażyć drobno pokrojonego i osolonego pora i zielona paprykę (idealnie byłoby gdyby papryka była upieczona i pozbawiona skórki). Ogórki umyć, można obrać, pokroić wraz z dymką bazylią i koperkiem. Wszystkie składniki włożyć do miksera dodać wyciśnięty przez praskę czosnek, bulion i olej. Dokładnie zmiksować, doprawić solą i pieprzem oraz (jeśli lubicie) doprawić sokiem z cytryny. Ja zupę przetarłam jeszcze przez sito ponieważ moja papryka i ogórki nie zostały pozbawiona skórki. Zupę należy schłodzić przed podaniem przynajmniej przez 2 godziny. Podawać posypaną prażonymi migdałami lub z dodatkiem grzanek – to w wersji glamour. W wersji mniej wytwornej można zrobić do niej kluseczki lub zjeść ją z dodatkiem 1-2 kostek lodu.
Do zrobienia moich klusek użyłam tego co pozostało na sicie po przecieraniu zupy. Dodałam jedno jajko, mąkę z cieciorki i sól. Wyszły takie delikatne kładzione zielone kluseczki.