Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bakłażan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bakłażan. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 5 sierpnia 2019

Lasagna o niskim IG


Przepis na lasagnę jest w naszej rodzinie od kilkudziesięciu lat. Wiąże się z nim pewna historia. Lasagną w tej wersji pewien autentyczny, piękny Włoch podbił serce młodej amerykanki. Podbił serce i znikł. Na całe szczęście (reszty rodziny) na otarcie łez pozostawił przepis. Młode dziewczę stratę chłopaka w końcu przebolało, nie bez znaczenia pewnie był wspomniany przepis, otarło łzy, a od tej pory kolejne pokolenia naszej familii zajadają się tym daniem. Cóż za przykrość kiedy okazuje się, że za sprawą makaronu, danie trafia na listę zakazanych potraw. Żal ściska serce, pojawiają się nawet łzy, ale od czego człowiek ma mózg. Otarł łzy, przebolał stratę, zastąpił ją innym (może nawet lepszym) modelem.


Składniki


warstwa mięsna:
½ kg mielonego mięsa z udźca indyka
2 puszki ciętych pomidorów (jeśli w puszce
jest mało sosu można dodać 250g passaty pomidorowej)
1 mały przecier pomidorowy
1 cebula
1 pęczek bazylii
1-2 ząbki czosnku
2-3 łyżki suszonej bazylii
1-2 łyżki przyprawy włoskiej
warstwa serowa:
250-300 g białego sera ricotta
lub innego podobnego
150 g jogurtu
150 g mozzarelli w kawałku
150 g parmezanu
2 jajka 
½ pęczka zielonej pietruszki


2-3 bakłażany

sól, pieprz do smaku
oliwa do smażenia



Cebulę i czosnek drobno pokroić, na głębokiej patelni rozgrzać oliwę. Cebulę podsmażyć na złoto dodać czosnek i mięso mielone. Smażyć około 8-10 minut. Posolić i popieprzyć do smaku, dodać przyprawę włoską i suszoną bazylię. Smażyć jeszcze chwilę, dodać pomidory w puszce oraz ewentualnie passatę. Dusić na małym ogniu około 30 minut. Pod koniec duszenia dodać przecier pomidorowy i drobno pokrojoną świeżą bazylię razem z łodyżkami. Dusić jeszcze trochę. Sos nie powinien być zbyt rzadki. Ser ricottę wymieszać ze startą mozzarellą, parmezanem i jogurtem. Odrobinę mozzarelli zostawić do posypania lasagne. Do mieszaniny dodać drobno pokrojoną zieloną pietruszkę, całość wymieszać i doprawić do smaku solą i pieprzem. Na koniec dodać jajka i dokładnie wymieszać. Bakłażana pokroić wzdłuż na 1 cm plastry. Na dno prostokątnej formy, wysmarowanej masłem, ułożyć ściśle plastry bakłażana wyłożyć na nie połowę sosu mięsnego, ułożyć drugą warstwę bakłażana i kolejną mięsa,  przykryć ją bakłażanem równie ściśle ułożonym. Na bakłażana położyć mieszankę serów i posypać resztą tartej mozzarelli. Piec w nagrzanym do 200 stopni piekarniku przez około 45 minut. Oczywiście jak normalna lasagna najlepiej smakuje następnego dnia.  



środa, 17 sierpnia 2016

Bakłażanowe roladki



Wakacje to czas odpoczynku, relaksu i spokoju. Planujemy, obmyślamy i czekamy na nie cały rok. Kiedy już się doczekamy to może być różnie. Możemy zaplanować sobie niewielki i teoretycznie prosty remont, który nieoczekiwanie zmienia się w bardzo poważne przedsięwzięcie. Do tego dokładają się problemy logistyczne pewnego popularnego sklepu  z wyposażeniem mieszkań i w taki oto sposób kuchnia nadal nadaje się do wydawania jedynie zimnego bufetu. Dopadły nas uroki szalonego pomysłu na wakacyjny remont kuchni i ratowanie rozpadającego się pomieszczenia gospodarczego. 

 

Składniki:
2 średnie bakłażany
150-200 g sera feta
150 g sera typu włoskiego
100-150 g orzecha włoskiego
ostra papryka w proszku
sól, pieprz do smaku
olej ryżowy do smażenia

Bakłażany umyć, osuszyć i pokroić wzdłuż na plastry o grubości około 5 mm. Posolić, odstawić na 5-10 minut. Rozgrzać patelnię lub posłużyć się grillem. Każdy plaster osuszyć, skropić olejem ryżowym i smażyć każdą stronę do zrumienienia (w przypadku grilla do pojawienia się wyraźnych pasków). Odstawić do ostygnięcia. Przygotować masę serową: orzechy drobniutko pokroić, sery ugnieść widelcem i wszystko dokładnie wymieszać. Każdy plaster bakłażana oprószyć delikatnie ostrą papryką i cienko posmarować masę serową. Zwijać ciasno w ruloniki i układać w naczyniu. Całość zalać mieszanką oliwy z oliwek z odrobiną musztardy i garstką posiekanych listków młodej gorczycy. Gorczycę można zastąpić zieloną natką pietruszki.  




piątek, 21 listopada 2014

Wegańskie gotowane pulpety


Jak spełnić marzenie weganina? Marzenie o zjedzeniu pulpetów w sosie pieczarkowym. Zadanie utrudniono nietolerancją tofu i chwilową niechęcią do warzyw strączkowych. Przejrzałam wiele źródeł internetowych naszych i zagranicznych w poszukiwaniu wersji gotowanej zamówionego dania. Albo jestem mało spostrzegawcza, albo wielka ze mnie gapa bo na nic takowego nie trafiłam. Owszem były pulpety smażone i duszone w różnych sosach, ale takich „przedszkolnych” gotowanych pulpetów nie znalazłam. Z połączenia pomysłów, które znalazłam na Kulinarnej pasji i food2 na jaglane specjały, powstały wegańskie gotowane pulpety w sosie pieczarkowym.


Składniki:
1 szklanka kaszy jaglanej
1 cebula
7-10 suszonych pomidorów w oliwie
garść siekanej natki pietruszki
1 ząbek czosnku
1/2 szklanki pieczonego bakłażana/papryki
1 łyżeczka pasty z ostrej papryki lub 1 świeża papryczka
oliwa z oliwek
2 łyżki mąki ziemniaczanej
sól, pieprz do smaku

Sos:
2 szklanki bulionu warzywnego
30-35 dag pieczarek
sól i pieprz



Kaszę zalać 2 szklankami wody, posolić i gotować do miękkości. Do ostudzonej kaszy dodać starta na tarce cebulę, przeciśnięty przez praskę czosnek i drobno posiekana natkę pietruszki. Suszone pomidory, ostra papryczkę i pieczonego bakłażana/paprykę zblendować, dodać do kaszy i dokładnie wyrobić na jednolita masę. Przyprawić do smaku. Ja do masy dodałam 1 łyżkę maki ziemniaczanej z obawy, że pulpety rozpadną się w gotowaniu. W płaskim rondlu zagotować bulion warzywny i do gotującego się wkładać uformowane z masy i obtoczone w mące ziemniaczanej pulpety. Gotować około 10 minut, wyjąć z bulionu i przygotować sos: Pieczarki obrać, pokroić w plasterki i na łyżce oliwy podsmażyć na rumiano. Podsmażone dodać do bulionu i jeszcze gotować około 6-8 minut. Jeśli lubicie sosy gładkie zblendujcie go. Pulpety podgrzać w sosie i podawać w towarzystwie puree z ziemniaków brokułów czy kalafiora oraz ulubionej surówki.


wtorek, 14 października 2014

Bakłażan na sposób odesski

Rodzinne korzenie sięgają z jednej strony do Odessy, z drugiej zaś podobno nawet do Włoch i Hiszpanii. Pewnie dlatego uwielbiam gorące i słoneczne lato, co do srogiej zimy, to wolałabym nie wyrażać swojego zdania by nie używać słów powszechnie uznawanych za obraźliwe. Pewnie też z tego powodu mam sentyment do potraw z tamtych rejonów, a szczególnie gdy jest mi dane spróbować oryginału. Tego przepisu strzeżono w rodzinie jak relikwii. Strzeżono do tego stopnia, że jeśli ktoś opuszczał rodzinną Odessę nie miał szans na poznanie go. Mógł jedynie próbować odtworzyć smak na podstawie wspomnień. Prawo do tej wiedzy mieli tylko Ci którzy zostali w tym pięknym mieście. Przepis był podawany z ust do ust tylko najstarszemu potomkowi, który przyrzekał nie opuszczać miasta i tym samym stawał się strażnikiem rodzinnych tajemnic. Może to prawda, może nie, ale przepis dostałam właśnie stamtąd i tylko ja wiem ile zabiegów mnie to kosztowało. Wiem też, że skoro przepis opuścił Odessę to „strażnik” uznał że można go upublicznić.




Składniki:
5 kg bakłażana
500-800 g czerwonej papryki
3 papryczki chilli
150 g czosnku (2-3 główki)
2,5 łyżki cukru
1 łyżka soli
1 szklanka octu winnego ja użyłam jabłkowego
1 szklanka oliwy z oliwek z pierwszego tłoczenia (w oryginale olej słonecznikowy tłoczony na zimno)
sól i oliwa do smażenia bakłażana (klarowane masło lub oryginalnie olej słonecznikowy)



Bakłażana umyć i pokroić w plastry grubości około 1 cm. W dużej misce układać warstwami obficie soląc każdą warstwę. Odstawić na kilka godzin obciążone kamieniem (ja odstawiłam na całą noc i obciążyłam garnkiem z wodą). Następnego dnia plastry odciśniętego bakłażana smażyć na rumiano z obu stron na mocno rozgrzanej oliwie/klarowanym maśle/oleju słonecznikowym z pierwszego tłoczenia*. Paprykę, chilli umyć, usunąć pestki i szypułki, czosnek obrać. Wszystko razem zblendować. Do powstałego sosu dodać sól, cukier, ocet i oliwę. Ja sos-zalewę zagotowałam, oryginalnie tego się nie robi. W wyparzonych słoikach układać na przemian plaster bakłażana i 2-3 łyżki sosu. Słoiki zamykać na spirytus i pasteryzować około 25-30 minut. Bakłażan jest gotowy do jedzenia po 2 tygodniach, ale im dłużej stoi tym jest lepszy.


* Bakłażan chłonie podczas smażenia spore ilości tłuszczu na którym się smaży więc warto by był on dobrego gatunku.   


wtorek, 17 września 2013

Nieurodziwy bakłażanowy „kawior dla biedaków” wg Jamiego

Nie wszyscy mogą być piękni, czasem brzydota skrywa cudowną zawartość. Tym razem było tylko odrobinę inaczej. Piękny bakłażan zmieniony przez złego czarownika-piekarnik, w niezbyt urodziwą  - nie bójmy się tego słowa – papkę, po ulepszeniu zabłysł przepysznym wnętrzem. Gotów był na salony, skończył na eleganckich kanapkach.




Składniki:
4 duże bakłażany
2 szczypty ziaren kuminu (2 łyżki sproszkowanego kuminu)*
2 ząbki czosnku
sok z 1 i ½ cytryny
½ pęczka kolendry (ja daję cały)
5 łyżek oliwy z oliwek
sól, pieprz do smaku







Bakłażany upiec w piekarniku nagrzanym do 210-230°C przez około godzinę. W tym czasie utrzeć w moździerzu nasiona kuminu z czosnkiem i solą (lub kumin sproszkowany z czosnkiem i solą). Dodać oliwę i około łyżeczki świeżo mielonego pieprzu. Upieczone bakłażany lekko ostudzić, przekroić, wyjąć wnętrze do miski i rozdrobnić widelcem.  Do jeszcze ciepłego, rozdrobnionego miąższu bakłażana dodać zawartość moździerza, drobno posiekaną kolendrę, sok z cytryny i ewentualnie całość dosolić. Przełożyć do słoika i wstawić na dobę do lodówki.






* kumin to nic innego jak kmin rzymski Cuminum cyminum L. – gatunek rośliny jednorocznej, należący do rodziny selerowatych. Kiedyś roślina dziko rosnąca prawdopodobnie nad Morzem Śródziemnym. Obecnie tylko i wyłącznie jako uprawna.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Bakłażanowa przekąska po włosku

Dawno, dawno temu dostałam opasły, czerwony tom – Encyklopedię kuchni włoskiej. Powszechnie bowiem znana jest moja miłość do kuchni włoskiej. Zaglądam do niej często. Uwielbiam te przepisy przede wszystkim za prostotę składników, jakość produktów i sezonowość w kuchni no i jeszcze za kilka rzeczy. Przepis na tak przygotowane bakłażany zainteresował mnie jednak dopiero wtedy, kiedy zobaczyłam go na blogu Kuchnia pod wulkanem. Polecam wam ten przepis szczególnie jeśli miewacie niezapowiedzianych gości.



Składniki:

2–3 kg bakłażanów (w miarę równych i nie bardzo pękatych)

suszone zioła (prowansalskie, czubrica)

oliwa z oliwek ok. 700 ml

2–3 ząbki czosnku

1–2 ostre papryczki (ja użyłam suszonych)

sól



Marynata:

1 litr białego octu winnego

1 litr wody




Bakłażany umyć, obrać, pokroić wzdłuż na 1–2 cm plastry, ułożyć w misce, soląc obficie każdy plaster. Podlać niewielką ilością wody, przykryć talerzem i obciążyć garnkiem z wodą lub kamieniem. Podobnie jak nasze Babcie obciążały kiszone ogórki. Odstawić na 3–4 godziny. Kiedy bakłażany puszczą sok, dokładnie je odcisnąć. Autorka bloga proponuje dociskanie garnkiem do durszlaka, encyklopedia mówi o specjalnej prasie, ja twierdzę, że każdy sposób jest dobry byle dobrze wykonał zadanie i pozwolił na dokładne odciśnięcie bakłażanów. Teraz pozostaje przygotować marynatę, kiedy się zagotuje wrzucić bakłażany i od ponownego zagotowania gotować 4 minuty. Bakłażany odcedzić, ostudzić i ponownie dobrze odcisnąć (z marynaty).
Ja każdy odciśnięty i dodatkowo osuszony kuchennym ręcznikiem plasterek posypałam czubricą i odrobiną utłuczonej w moździerzu papryczki, zwinęłam w ruloniki i ciasno ułożyłam w słoju. Zalałam oliwą z oliwek, dbając by między warstwami warzywa nie pozostało powietrze. Dodałam drobno pokrojony czosnek i czekałam 2 tygodnie na spróbowanie, sprawdzając czy warzywa są przykryte warstwą oliwy.
Tak przygotowane bakłażany są fantastyczne jako antipasti podawane w towarzystwie suszonych pomidorów, oliwek czy marynowanego w ziołach i oliwie sera.