Przemyt – czy aby zawsze to coś nagannego? Coś co zasługuje
na bezwzględne potępienie. Przemytników należy ścigać i przykładnie karać? Czy
nikt z nas nigdy, niczego, nigdzie nie przemycił? A co z przemycanymi w sosie
do spaghetti warzywami, natką pietruszki w lanych kluskach, szpinaku w kotletach
mielonych itp. itd. W takim razie muszę się przyznać jestem winna, zdarzało mi
się przemycać takie rzeczy wielokrotnie. Przemycałam też, niekoniecznie lubianą,
kaszę jaglaną w budyniu. Jestem przemytnikiem!
Składniki:
0,5 szklanki kaszy jaglanej
1,0-1,5 szklanki wody
1 puszka mleka kokosowego
garść rodzynek
10-15 daktyli bez pestek
0,5 szklanki kaszy jaglanej
1,0-1,5 szklanki wody
1 puszka mleka kokosowego
garść rodzynek
10-15 daktyli bez pestek
Kaszę jaglaną gotować 10-15 minut w wodzie. Rodzynki i
daktyle namoczyć (jeśli używacie świeżych daktyli to nie trzeba ich moczyć). Do
ugotowanej kaszy dodać pokrojone na drobniejsze części daktyle i odsączone
rodzynki. Zmiksować na gładką masę*. Dodać puszkę mleka kokosowego, wymieszać i
podgrzewać na małym ogniu, ciągle mieszając jeszcze kilka minut. Podgrzewam po
to by składniki dobrze się połączyły. Przełożyć do miseczek, zostawić do
ostygnięcia. Przed podaniem przybrać ulubionymi owocami.
*Zmiksowaną masę można jeszcze przetrzeć przez gęste sito
dla uzyskania gładszej konsystencji.





