W maglu nie tylko maglowało się
bieliznę. Tam maglowało się życie – można było poznać,
choćby z opowieści, nowinki kulinarne i modowe. Tam zbiegały się,
niczym drogi prowadzące do Rzymu, wszystkie ploteczki z okolicy.
Kto z kim i dlaczego. O której godzinie wrócił(a) do domu Pan(i) X
i dlaczego sam(a) lub nie. Nie potrzeba było wymyślnych podsłuchów,
tabloidów, internetu żeby wiedzieć wszystko o wszystkich. Teraz o
magiel trudno, ale są jeszcze miejsca, gdzie można choć na chwilę
poczuć atmosferę tamtych dni. Taki właśnie jest fryzjer niedaleko
naszego domu, dodam, że jest to fryzjer męski. Informacje jakie
stamtąd przyniósł mój mąż odmieniły mój stosunek do placków
ziemniaczanych z młodych ziemniaków. Do tej pory, podobnie jak moja
babcia i mama uważała, że młode kartofle nie nadają się na
placki. Nic bardziej mylnego, Pani Zosia polecała placki tak gorąco,
że wypróbowaliśmy je i okazały się doskonałe. Zajefajne jak
orzekło dziecko.
Składniki:
około 500-700 g młodych ziemniaków
(dużych)
1 spora cebula
1 duży ząbek młodego czosnku
3-4 łyżki siekanego koperku
2 małe jajka od szczęśliwej kury
sól, pieprz do smaku
olej do smażenia
dowolnie wybrana mąka (ja użyłam
mąki z ciecierzycy)
jogurt lub śmietana do polania
Ziemniaki umyć, obrać i zetrzeć 2/3
na tarce o grubych oczkach, a cebulę, czosnek i resztę ziemniaków
na drobnej tarce. Utarte ziemniaki dokładnie odcisnąć z nadmiaru
soku (wtedy nie trzeba będzie dodawać dużo mąki). Do masy dodać
jajka, sól, pieprz, koper i mąkę. Mąki tylko tyle żeby składniki
się połączyły. Smażyć na gorącym oleju na rumiano z obu stron.
Podawać np. ze śmietaną i świeżymi ziołami.
Uwaga. Jeśli w czasie pieczenia będzie
się jeszcze zbierał sok należy go odlać. Placki wtedy będą
bardziej chrupkie.


















