wtorek, 20 maja 2014

Samo zdrowie - nalewka z kwiatów czarnego bzu

Koniec maja i początek czerwca to czas kwitnienia czarnego bzu. Na „dzikich polach” nie dorobiłam się jeszcze własnego krzewu. W zeszłym roku postanowiłam przemierzyć, znacznie uszczuplone przez osiedla ludzkie, okoliczne dzikie zarośla, w poszukiwaniu tego krzewu. Pamiętałam, że w okolicy było go bardzo dużo, rósł na miedzach oddzielających od siebie pola uprawne. Niestety, zarówno pola, jak i miedze zginęły bezpowrotnie. Znalazłam jeden okazały krzew, ale nie byłam jedyną osobą chętną na jego kwiatki, a poza tym, jak się okazało, rósł sobie na czyjejś ziemi. Wobec tego bez zgody właściciela skorzystanie z jego dobrodziejstw odpadło. Na całe moje szczęście poratowała mnie rodzina. W okolicach, w których mieszkają, krzew ten rośnie jeszcze w dużych ilościach. Dostałam więc dwie wielkie torby, po brzegi załadowane cudownie pachnącymi skarbami. Z części powstał wszystkim dobrze znany syrop, część ususzyłam, a z części wyprodukowałam eksperymentalną nalewkę zdrowotną. Zdrowotną dlatego, że kwiaty czarnego bzu to od lat wykorzystywany domowy lek na przeziębienie. Zawierają dużo flawonoidów, są bogatym źródłem rutozydu itp. Działają również rozkurczowo oraz zwiększają elastyczność naczyń włosowatych.







Składniki:
50 lub troszkę więcej baldachów kwiatów bzu
2 cytryny (4 jeśli pominiemy limonki)
2 limonki (niekoniecznie)
70 dag cukry (ja użyłam cukru trzcinowego)
1 litr spirytusu
1 litr wody
1 łyżeczka sproszkowanego korzenia arcydzięgla





Z wody i cukru zrobić syrop, ostudzić. Umytą cytrynę pokroić w plastry i włożyć do dużego słoja razem z kwiatami bzu (układać na przemian), zalać wystudzonym syropem, odstawić na 10 dni (w słoneczne miejsce). Po tym czasie powstały syrop przelać przez sito. Do zlanego syropu dodać sok z limonek lub cytryn oraz spirytus. Przelać gotową miksturę do butelek dodając do każdej o pojemności 750 ml 1/2 łyżeczki arcydzięgla. Butelki odstawić w ciemne miejsce na około 4 tygodnie. Co parę dni trzeba nalewkę mieszać potrząsając energicznie butelką (przyznam szczerze że do tej fazy nie przyłożyłam się i nie mieszałam nalewki zbyt często). Potem przez około 2 tygodnie nalewka powinna stać bez potrząsania, aby na dnie butelki osiadł osad. Teraz trzeba nalewkę zlać delikatnie znad osadu, a sam osad przefiltrować przez gazę. Pozostaje już tylko poczekać, po około 4-5 tygodniach nalewka jest gotowa. Dodam, że jeśli postoi dłużej jest jeszcze lepsza.

Uwaga. Kwiaty zbieramy w słoneczny dzień, zanim przekwitną i zaczną się obsypywać. Nie płuczemy ich, żeby nie stracić cennego pyłku. Układamy na białym podłożu (kartka papieru lub materiał) i w promieniach słońca czekamy około godziny dając szansę wszystkim nieproszonym gościom na opuszczenie kwiatków.


Kwiaty czarnego bzu można też ususzyć rozwieszając je w zacienionych i przewiewnych miejscach na sznurku. W razie przeziębienia pijemy 2-3 razy dziennie po ½ szklanki naparu przygotowanego z łyżeczki suszonych ziół zalanej szklanką wrzątku i odstawionej pod przykryciem na 10 minut.


piątek, 16 maja 2014

Pół wegetariańskie szaszłyki























Dania pół wegetariańskie to nasz rodzinny hit rodem z pewnej gospody, w uroczym małym miasteczku nad Wisłą. Lata temu, w czasach kiedy wegetarianizm był raczej dziwactwem, ale już wiadomo było „z czym to się je” byliśmy w owym miasteczku na rodzinnej wycieczce. Grupa była dość duża, a jeden osobnik - wegetarianin. Zamawiając obiad zapytaliśmy co można wegetariańskiego zjeść w gospodzie. Po konsultacji z kucharzem kelnerka poinformowała nas, że dostępne są jedynie dania pół wegetariańskie. - A co to? – Odpowiedź zastrzeliła nas wszystkich – Pierogi z mięsem, krokiety z pieczarkami i boczkiem oraz naleśniki z kaszą gryczaną, białym serem i skwarkami. Oczywiście na same naleśniki z serem, czy zwykła kaszę gryczaną („podawaną tylko do zestawu obiadowego i koniec i kropka”) szans nie było. Tak więc, składając hołd pomysłodawcy pół wegetariańskich dań, dziś właśnie proponuje wam coś takiego.

 

Składniki:
1 pęczek zielonych szparagów
1 opakowanie serka ziołowego 
(u mnie Turek z ziołami)
25-30 dag szynki typu parmeńska
patyczki
grill





Szparagi zielone nie wymagają obierania, trzeba jednak odłamać im końcówki (Odłamie się tyle ile trzeba). Wstawić pionowo do garnka zalać woda do 1/3 wysokości i obgotować około 3 min od zagotowania wody. Czynność tą można pominąć jeśli macie pewność, że szparagi są młode i świeżo zebrane. Szparagi przeciąć na trzy równej długości kawałki (kawałki szparagów powinny być takiej samej długości jak szerokość szynki – poza ostatnim kawałkiem z główką). Każdy kawałek szynki posmarować dość obficie serkiem, ułożyć na nim po 2-3 kawałki szparagów i zawinąć. Nabić na patyczek, tak aby przeszedł przez każdego szparaga. Opiekać na grillu po kilka minut z każdej strony. Podawać na gorąco w towarzystwie sałat. 


poniedziałek, 12 maja 2014

Moje bardzo luźne podejście do pierogów z botwinką

Pierogi, pierożki, pielmieni, ravioli, wontony. W każdym chyba zakątku świata ktoś (nawet teraz) właśnie je robi. Mają różne wcielenia – smażymy je, pieczemy i gotujemy – nadziewamy wszystkim tym, co przyjdzie nam na myśl. Dziś uważa się, że powstały niezależnie od siebie w różnych częściach świata. W Polsce najbardziej znane były jako gotowane ciasto makaronowe z nadzieniem – najczęściej - z mięsa lub kapusty z grzybami czy owocami. Przygotowanie ciasta na pierogi i właściwe doprawienie nadzienia to sztuka i miara sprawności kucharza. W każdym chyba domu istnieje sekretny przepis na idealne ciasto i doskonałe nadzienie do nich. Moją wersję trudno nazwać pierogami, to raczej bardzo luźne podejście do tej narodowej potrawy, które powstało gdzieś pomiędzy tęsknotą za porcją parujących, pysznych pierogów z botwinką, a kompletnym brakiem czasu na ich lepienie.




Składniki:
1-2 pęczki botwinki
1 średnia cebula
1 ząbek czosnku
1/2 opakowania fety (130g)
100 g białego sera
1 pęczek cienkiego szczypiorku
1-2 łyżki masła
1/3 szklanki wody (ja użyłam soku z buraków)
sól, pieprz do smaku
po 2 płaty ciasta do lasagne na osobę






Z botwinki odciąć buraczki. Łodygi i listki dokładnie umyć, drobno poszatkować. Cebulę obrać, pokroić w małą kostkę, osolić i zeszklić na maśle. Na patelnię wlać wodę lub sok z buraków, dodać startego na tarce 1 lub 2 buraczki, osolić i gotować pod przykryciem około 4 minuty. Wrzucić na patelnię pokrojoną botwinkę, znowu przykryć i gotować kolejne 4-5 minut. Zdjąć pokrywkę i odparować większość płynu z patelni, dodać łyżkę masła, zeszkloną cebulę i wyciśnięty przez praskę czosnek. Po około 2-4 minutach doprawić do smaku i jeśli wszystko będzie miękkie wyłączyć ogień. Jeszcze ciepłe połączyć z ugniecioną widelcem fetą i białym serem, pieprzem i drobno pokrojonym szczypiorkiem (część szczypiorku zostawić do dekoracji). W osolonej wodzie ugotować płaty lasagne wg przepisu na opakowaniu, odcedzić i wyłożyć na talerz. Między dwa płaty ciasta włożyć nadzienie. Podawać polane stopionym masłem (jeżeli możecie) i posypane szczypiorkiem. 


sobota, 3 maja 2014

Majówkowa potrawa jednogarnkowa

Nawał zawodowych obowiązków okropnie opóźnił przygotowanie naszego kawałka ziemi  - dzikich pól - do sezonu. Zwykle o tej porze roku ogród był już w jako takim stanie,  gotowy na przyjęcie nowych sadzonek i ziarenek, prawie uporządkowany po zimie. W tym roku dopiero długi majowy weekend pozwolił na przystąpienie do "prac polowych".  Roboty dużo, czasu starczyło więc tylko na potrawę jednogarnkową, która właściwie robi się sama.



Składniki
80 dag podudzi z indyka
1 duża cebula
zielona część pora
2 marchewki
1 ząbek czosnku
1 szklanka czerwonej soczewicy
sól, pieprz do smaku
przyprawy do marynowania mięsa: ostra papryka, oregano, czubrica, czosnek
oliwa do marynaty i smażenia około 1/2 szklanki
2 liście kapusty
torebka strunowa





Podudzia indyka wkładamy do torebki foliowej, dodajemy sól, zmiażdżony czosnek i przyprawy i oliwę (pamiętając o zostawieniu około 2-3 łyżek do smażenia). Zamykamy torebkę, energicznie nią potrząsamy mieszając indyka z marynatą i odkładamy na 2-3 godziny do lodówki.  Na dno garnka nalewamy 1 łyżkę oliwy i wykładamy je liśćmi kapusty.  Na patelni rozgrzewamy resztę oliwy i smażymy wyjęte z marynaty podudzia indycze, po kilka minut  z każdej strony (w celu zamknięcia porów mięsa). Usmażone kawałki mięsa  układamy na liściach kapusty. Na pozostałym na patelni tłuszczu smażymy na złoto obraną  i pokrojoną w półtalarki cebulę i drobno poszatkowany czosnek. Przekładamy do garnka. Do garnka dodajemy jeszcze cienko pokrojoną i umytą zieloną część pora, obraną o pokrojoną w talarki marchewkę. Wszystko zalewamy wodą lub bulionem oraz marynatą, tak żeby tylko przykryła ułożone w garnku składniki, przykrywamy pokrywką i na małym ogniu dusimy około 40 minut (w tym czasie robimy to na co mamy aktualnie ochotę). Po tym czasie wrzucamy soczewicę i dusimy potrawę dalej (około 30 minut). Próbujemy, solimy i pieprzymy do smaku i podajemy posypane zieloną pietruszką lub młodym zielonym szczypiorem czosnkowym. 




czwartek, 24 kwietnia 2014

Kulinarna moda przemija — sałatka orientalna

W kuchni, tak jak wszędzie, panują mody. Przychodzą i odchodzą, czasem bezpowrotnie. Była już moda na kuchnię orientalną, triumf sushi barów też mamy już za sobą. Teraz królują hamburgery, wraca moda na bary mleczne i wzorem Paryża zakochaliśmy się w kawiarenkach, które powstają jak grzyby po deszczu. A ja lubię czasem popłynąć po prąd i odkurzyć jakiś ciekawy przepis z innej modowej epoki. Tym razem padło na sałatkę z czasów panowania orientu.



Składniki:
1 zielony ogórek
1 seler naciowy (kilka łodyg)
½ małej sałaty lodowej
garść pociętego szczypiorku lub dymki
garść pokruszonych nie solonych orzeszków ziemnych
1 łyżka prażonych ziaren sezamu.


Sos
30 ml octu ryżowego
1 łyżka jasnego sosu sojowego
1 łyżka orientalnego sosu śliwkowego lub 1 łyżeczka ksylitolu
1 łyżeczka oleju sezamowego





Ogórek i łodygę selera umyć i poszatkować na tzw. mandolinie (szatkownicy). Żeby warzywa zachowały chrupkość powinno się je włożyć do miski z kostkami lodu i wodą na około 10-15 minut (czyli na czas przygotowywania reszty składników i sosu). Sałatę lodową pokroić (to jedyna sałata która nie wymaga rwania) na drobniejsze kawałki, orzeszki pokruszyć, ziarna sezamu uprażyć na suchej patelni, a szczypiorek pociąć na ukos (w stylu orientalnym). Przygotować sos: wszystkie składniki włożyć do słoika typu twist, dokładnie zakręcić i energicznie wstrząsając wymieszać sos. Ogórka i selera odsączyć i wysuszyć, wrzucić do miski, dodać sałatę, szczypiorek, polać sosem, wymieszać i posypać orzeszkami i sezamem.