Ostatnio mam wrażenie, że czas
dziwnie przyspieszył. W zeszłym tygodniu pamiętam poniedziałek,
weekendu prawie nie zauważyłam i gdyby nie ból w krzyżu, który
był dowodem na sobotnio-niedzielne prace porządkowe na Dzikich
polach, to dalej miałabym wątpliwości czy weekend w ogóle się
zdarzył. Kiedyś, kiedy byłam dzieckiem z upływu czasu w ogóle
nie zdawałam sobie sprawy. Potem czas wlókł się „jak makaron”
i okropnie chciałam szybko być dorosła. Teraz tygodnie składają
się z samych poniedziałków, reszta zlewa się w jeden bardzo
pracowity dzień. W związku z takim obrotem sprawy dziś coś na
szybko, coś co przygotowuje się ekspresowo, trzeba mieć tylko
kilka składników i w mgnieniu oka obiad gotowy.
Składniki:
1 opakowanie spaghetti (u mnie Malma)
1 duża garść liści bazylii
1/2 szklanki oliwy z pierwszego
tłoczenia
1/4–1/2 szklanki tartego parmezanu
1 duża cytryna (sok i otarta skórka)
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka świeżo mielonego pieprzu
Przygotować sos do spaghetti (ja robię
go rano i wstawiam do lodówki, w porze obiadowej pozostaje tylko
ugotować makaron i wymieszać z sosem). Cytrynę sparzyć, skórkę
otrzeć i odłożyć do zamkniętego pojemniczka, wycisnąć sok.
Powinno go być około 1/4 szklanki. Wyciśnięty sok wymieszać z
oliwą i parmezanem, doprawić solą i pieprzem i odstawić do
lodówki. Jeżeli sok z cytryny jest bardzo kwaśny użyjcie go
mniej. Ugotować makaron według przepisu na opakowaniu, odcedzić,
przełożyć do garnka, w którym się gotował, dodać skórkę z
cytryny i wymieszać z wcześniej przygotowanym sosem i porwanymi
liśćmi bazylii. Podawać posypane tartym parmezanem, pieprzem i
udekorować bazylią.












